no to fajnie jest.
już nie mam komórki. komputer też taki już nie mój.
za kilka dóbek będę bez neta. a za jakiś bliżej
nieokreślony tydzień zostanę człowiekiem bez adresu.
a póki co piszcie wiersze na moją cześć! ;)
poniedziałek, 26 września 2011
poniedziałek, 19 września 2011
ŚWI(a)TY
zaczął walczyć by nie pogrążyć się w monologodialogu
sam ze sobą tańczy świ(a)ty za oknem diabelskie słów
potoki rwą na cztery strony włosy siwe rozwiane anielskie
zboczenia z toru krople lodu płyną i błogo bogo bojni ale
ale yale wale hale stale dale chłoną płoną piją biją żyją
jeszcze leszcze kleszcze mieszczą się w kartonie pieszczą
bąki pszczoły osy lecą o może oczy oczy czarne marne
morze czerwone białe chorągwie powiewają ręce loki foki
pająki sroki wróble gawrony a koty drą się drą się drą się
sam ze sobą tańczy świ(a)ty za oknem diabelskie słów
potoki rwą na cztery strony włosy siwe rozwiane anielskie
zboczenia z toru krople lodu płyną i błogo bogo bojni ale
ale yale wale hale stale dale chłoną płoną piją biją żyją
jeszcze leszcze kleszcze mieszczą się w kartonie pieszczą
bąki pszczoły osy lecą o może oczy oczy czarne marne
morze czerwone białe chorągwie powiewają ręce loki foki
pająki sroki wróble gawrony a koty drą się drą się drą się
sobota, 10 września 2011
stan ducha i ciała
czuję się kiepsko.
czy ten stan ducha i ciała nie powinien spowodować odłączenia klawiatury od komputera? przecież i Ty, moja czytaczko, mój czytaczu, wolisz wesołe teksty. nie, nie... na razie nie napiszę ani słowa o wybrańcach ludów. obecnych i przyszłych. pewnie w przeważającej liczbie tożsamej. więc powodów do śmiechu nie brakuje. i nie zabraknie.
czy ten stan ducha i ciała nie powinien spowodować odłączenia klawiatury od komputera? przecież i Ty, moja czytaczko, mój czytaczu, wolisz wesołe teksty. nie, nie... na razie nie napiszę ani słowa o wybrańcach ludów. obecnych i przyszłych. pewnie w przeważającej liczbie tożsamej. więc powodów do śmiechu nie brakuje. i nie zabraknie.
czwartek, 8 września 2011
KADRY
KADRY
igiełki w stopach kłują niczym akupunktura
pochoinkowe lampki na oknie przywołują
zgorączkowane kiedyś człowiecze narodziny
a przecież mogłem zostać z bogiem
na wieki wieków bez trywialnego amen
na płaczki zabrakłoby srebrników
spadające bez przerwy z sufitu kadry z setkami
scen przeżytych chwil a także krótkie filmy
lecące bezustannie na mój łeb znieruchomiały
umierając miałem ochotę na sex i miłość
w jednym
igiełki w stopach kłują niczym akupunktura
pochoinkowe lampki na oknie przywołują
zgorączkowane kiedyś człowiecze narodziny
a przecież mogłem zostać z bogiem
na wieki wieków bez trywialnego amen
na płaczki zabrakłoby srebrników
spadające bez przerwy z sufitu kadry z setkami
scen przeżytych chwil a także krótkie filmy
lecące bezustannie na mój łeb znieruchomiały
umierając miałem ochotę na sex i miłość
w jednym
wtorek, 6 września 2011
z nosami na słońcu
blogowanie to raj dla wszelakiej maści grafo-foto-linko-manów.
niektórzy, ci z nosami na słońcu, nazywają siebie blogersami.
ach! jak to poważnie brzmi. ach! jak głośno szeleszczą banknoty.
kiedyś były srebrniki. a dziś lans ponad wszystko.
niektórzy, ci z nosami na słońcu, nazywają siebie blogersami.
ach! jak to poważnie brzmi. ach! jak głośno szeleszczą banknoty.
kiedyś były srebrniki. a dziś lans ponad wszystko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)