nie ma nic prostszego jak w taką pogodę napisać wiersz
jest szarówka mglisto czyli ponuro
kolejny kieliszek po kolejnej szklanicy czystej białej wódki
osamotnione kostki lodu topnieją
a ja wpatrzony w krągłości coraz bardziej krągłe
sięgam po serwetki i zaczynam
pisać
ponury wieczór --
nie tylko za oknami
mgła deszcz i ciemność
tylko w taką pogodę
tylko w takim miejscu
tylko takie krąglości naprzeciw
pozwalają napełnić kolejną szklanicę
z kostkami lodu by świeżo zapisaną serwetkę
zamienić w kulkę i trafić nią w
popielniczkę
środa, 6 lipca 2011
poniedziałek, 4 lipca 2011
złudzenia
owszem, można mieć z pobudek auto-ro-marketingowo-reklamowych kilka milionów a nawet prawie miliard znajomych na wszelakich portalach społecznościowych. można się czuć dowartościowanym celebrtytOM. i wiedzieć, że każde pierdnięcie (proszę wybaczyć dosłowność określającą czynność najczęściej wykonywaną przez w.w.) wywoła masowe ochy! i achy!
można też zapodawać linki hurtowo, by zagłuszyć swoją samotność. i nie jest istotne czy ktokolwiek biegnie tymi śladami. istotne są złudzenia.
można też zapodawać linki hurtowo, by zagłuszyć swoją samotność. i nie jest istotne czy ktokolwiek biegnie tymi śladami. istotne są złudzenia.
niedziela, 3 lipca 2011
dobry czas na zmianę otoczenia lub zniknięcia z oczu
nie wiem. może to chwilowe.
może to wpływ jesiennej aury. a jest dopiero początek lata.
dobry czas na zmianę otoczenia lub zniknięcia z oczu.
pisanie ma sens jeśli masz choć jednego czytelnika poza samym sobą.
leje deszcz. wpada kilka esemesów, emaili...
po długiej rozmowie, przez telefon, gorąca herbata już taką nie jest.
pierwszy (od dawna) wiersz nie chce się zliterkować.
nic na siłę! co doradzam i innym od kiedy pamiętam.
a przedstawienie - podobno - musi trwać...
może to wpływ jesiennej aury. a jest dopiero początek lata.
dobry czas na zmianę otoczenia lub zniknięcia z oczu.
pisanie ma sens jeśli masz choć jednego czytelnika poza samym sobą.
leje deszcz. wpada kilka esemesów, emaili...
po długiej rozmowie, przez telefon, gorąca herbata już taką nie jest.
pierwszy (od dawna) wiersz nie chce się zliterkować.
nic na siłę! co doradzam i innym od kiedy pamiętam.
a przedstawienie - podobno - musi trwać...
sobota, 2 lipca 2011
jaki trunek taka zabawa
to już nie są soboty sprzed lat.
dziś można się spotykać nie tylko na rynku głównym w krakowie.
o każdej porze dnia i nocy. w kamiennych ogródkach króluje piwo.
a jaki trunek taka zabawa.
za oknem wieje i leje od kilku dób. dobra aura na niezłe haiku.
może wreszcie i mnie ktoś mnie sprzeda.
dziś można się spotykać nie tylko na rynku głównym w krakowie.
o każdej porze dnia i nocy. w kamiennych ogródkach króluje piwo.
a jaki trunek taka zabawa.
za oknem wieje i leje od kilku dób. dobra aura na niezłe haiku.
może wreszcie i mnie ktoś mnie sprzeda.
piątek, 1 lipca 2011
miłości nie ma
miłości nie ma - tak mówi prawie każdy sterany życiem człowiek.
ale kiedy w początkach lata opanowuje go taka jesienna, szara aura. i pada długotrwały deszcz... wtedy pojawiają się, wracają z dalekiej przeszłości, twarze, słowa, nuty, braki tchu i przyśpieszone, mocniejsze bicia serca.
są też tacy, co nie mają choćby jednego takiego wspomnienia.
poniższe groszki i takaś mala od lat tak na mnie działają, że wracam...
ale kiedy w początkach lata opanowuje go taka jesienna, szara aura. i pada długotrwały deszcz... wtedy pojawiają się, wracają z dalekiej przeszłości, twarze, słowa, nuty, braki tchu i przyśpieszone, mocniejsze bicia serca.
są też tacy, co nie mają choćby jednego takiego wspomnienia.
poniższe groszki i takaś mala od lat tak na mnie działają, że wracam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)